niedziela, 17 grudnia 2023

sobota, 18 listopada 2023

sobota, 28 października 2023

WTF BDSM

 


Według niepisanego kodeksu postępowania z dziećmi, to gdy dopuszczą się one występku, zwłaszcza takiego, który zatrważa dorosłych, niszczy ich wizję dziecka i dzieciństwa, iluzje małego aniołka, należy wtedy sięgnąć po równie drastyczne środki. Zgodnie z tradycją, wychowanie przy pomocy bicza, jest nie tylko najłatwiejszym sposobem cywilizowania, socjalizacji wywrotowych jednostek, ale również najskuteczniejszym. Bezpośrednia przemoc poprzez ciało zmusza do refleksji, rozwija wrażliwość, empatię i krytycyzm. Mocy bicza spadającego na pośladki dziecka nie da się z niczym porównać. Nie ma się co dziwić, że kiedy rodzice debatowali, jaką karę mi wymierzyć, chłosta wydała się najlepszą opcją. Niekoniecznie podzielałem ich opinię.

Siedziałem pod drzwiami podsłuchując, co oni się tam naradzają, dziwiąc się jednocześnie, że taką aferę robią, że przecież Emilka sama chciała, ja chciałem, wiedzieliśmy, co robimy, nikogo do patrzenia nie zmuszaliśmy. Przecież, prawda, mogli zostawić gąszcz w spokoju. Nikt im nie kazał. Sami sobie winni, że widzieli.

Ojciec był bardziej zdeterminowany do karania, chociaż chciał, aby to mama wymierzyła sprawiedliwość, bo to szacunku do kobiet nauczy, że kobieta może ból nieść, może też strachu, bo ten nasz syn, mówił ojciec, to on na kobiety jakiś narwany, pewnie wszystko przez te dziewczyny, co go zepsuły pieszczotami i przekarmiały mlekiem. Matka słabo oponowała, w końcu uległa. Zawsze ulegała namową ojca, niezależnie od czasu i miejsca. Niezależnie od treści nalegań.

Drzwi otworzyły się nagle. Rodzice ubrani w czarne, lateksowe stroje spojrzeli na mnie groźnie. Mama w dłoni trzymała pejcz. Z trwogą zacząłem się cofać. Lęk budził zarówno ich ubiór, jak narzędzie kary. Bałem się, że nie przeżyję, że sprawiedliwości stanie się zadość dopiero po moim zgonie, poprzedzonym nieludzkim cierpieniem.

Ojciec szybko zakończył próbę ucieczki. Zostałem przywiązany do stołu, obnażono mi plecy i pośladki. W usta wciśniętą gumową kulkę. Chciałem się modlić, ale nie mogłem przypomnieć sobie żadnej modlitwy. Zaklinałem rzeczywistość, gdy pierwsze uderzenie z dzikim świstem spadło na plecy...

Trudno opisać to, co poczułem. Błysk bólu ustąpił fali rozkoszy. Kara przerodziła się w niebiańską pieszczotę. Z kolejnym uderzeniem osiągałem wyższy stopień nasycenia. Chłosta podniecała i zaspokajała jednocześnie. Gryzłem gumową kulkę mając nadzieje, że kara będzie trwać wiecznie. Penis nabrzmiał majestatycznie, potężniejąc, gdy mama zadawała kolejne razy. Zdyszana jęczała cicho. Jęczał też pejcz ze świstem przecinający powietrze. Jęczał ojciec ocierający się o nogę mamy. Coraz szybciej i szybciej. Uderzenia, oddechy, ruchy ojca...

Płomień na chwilę przygasł. Poczułem ogarniającą falę ciepła. I spokój.

Wreszcie, po tylu latach, doznałem ukojenia, pragnienia zostały zaspokojone. Wiedziałem już, jakie jest moje przeznaczenie. Wiedziałem, że z biczem łączy mnie więź silniejsza niż z ludźmi. Erotyczne przymierze. Stał się nieodłącznym towarzyszem nocnych i dziennych zabaw. Nie jedna dziewczyna mdlała z rozkoszy, nie jedna dziewczyna wymierzała mi razy, przed ostrą penetracją. Jęki współgrały ze świstem bicza. Nie ma piękniejszej na świecie muzyki.

Po tych wydarzeniach prowokowałem zachowaniem, licząc, że znowu mnie zwiążą i wychłoszczą. Starali się ignorować wyczyny, udawali, że nie widzą, że to nic takiego. Czasami upominali, męczyli nudną gadką, że nie wypada, że w moim wieku, i tak dalej, sami niezbyt przejęci, tym co mówią.

Nie oznacza to, że wyczyny, których się dopuszczałem ich nie obchodziły. Wręcz przeciwnie. Z trudem znosili moje zachowanie. Narzekali znajomym, narzekali specjalistom, dziadkom, babciom, ciociom, wujkom. Do głowy im nie przyszło, że jeśli raz się bicza użyło, to nie można go odstawiać. Skoro się dziecko wprowadziło w rejony sadomasochistyczne, to już, konsekwentnie, trzeba go dalej edukować. Co ja bym dał wtedy, za chociaż minutową chłostę, za kilka razów na gołe pośladki! Czego bym się nie dopuścił, aby mój tyłek został porządnie przetrzepany! Ci liberałowie woleli chłostać się nawzajem, kiedy myśleli, że śpię czy że jestem gdzieś z kimś, czymś zajęty. Skulony oglądałem jak matka wymierza ojcu najtkliwszą, najszlachetniejszą rozkosz, biczując plecy i pośladki, a potem dosiada nabrzmiałego penisa, ujeżdżając go niczym młodego ogiera. Widziałem jak ojciec pastwi się nad pośladami matki, a potem bierze ją od tyłu, jak sukę pies. Albo chłostał ją po obfitych piersiach, aż stawały się całe czerwone. Spuszczał się na wygolone łono matki wściekle okładając ją szpicrutą.

Widziałem to wszystko, obserwowałem z przejęciem, i rosło w mnie pragnienie dzikie, nienasycone, płomień trawiący trzewia. Widzieć i nie móc uczestniczyć, to straszliwa kara, najgorsza jaką mogli wymyśleć. Traciłem panowanie nad sobą. Rozpalony biegłem przed siebie, tłukąc co nasunęło się pod rękę. Rodzice szybko kończyli przybiegali spoceni, zmęczeni, mamrocząc, że nie ładnie, że tak być nie powinno. To wzbudzało we mnie jeszcze dzikszą wściekłość. Jakim prawem zawłaszczyli sobie przyjemność, której dali mi posmakować? Dlaczego nie mogę pić już z tego źródła? Czy nie rozumieją mojego pragnienia!?

Raz tylko, jeden tylko raz, udało mi się ich sprowokować. Ojciec nagi wybiegł z sypialni, ze sterczącym fiutem, chlapiąc dookoła spermą. Chwycił mnie mocno i wymierzył soczystego klapsa w pośladek. Nie wiem, czy dlatego, że moja twarz wyraziła głęboką wdzięczność, czy może dlatego, że był nagi, równie nagle jak zaczął tak zaprzestał bicia. Szybko wrócił do sypialni, gdzie ostro zerżną mamę w tyłek. Słyszałem jak krzyczała, a ja płakałem, że mnie porzucił. Ukazali raj, po czym wygnali. Bez tłumaczenia, bez wyjaśnienia. Mama szczytowała, ojciec szczytował, a ja płonąłem, a ja płakałem. Sam w pustym, mrocznym pokoju.

Moje zachowanie stawało się nie do zniesienia, co wymagało zresztą sporego wysiłku, wymyślania kolejnych, wykwintniejszych wyczynów. Szkoliłem się w sztuce zła. Wydaje mi się, że byłem dobrym samoukiem. Rodzice byli coraz częściej źli, chodzili rozdrażnieni. Starali się, jak tylko mogli, ignorować mnie. Mimo tego, nie bili, nie chłostali. Dranie! Byłem bardziej niż wściekły. Ciskałem się opętany przez bicz, który leżał zachęcająco na nocnym stoliku, opętany o szpicrutę wiszącą nad łóżkiem, przez smycz zawieszoną obok okna.

Rodzice już nie chłostali. Przestali nawet komentować. Pewnego dnia, po prostu, bez słowa, odeszli. Spakowali się i już ich nie było. Nawet się nie pożegnali. Jak w tym wierszu, dla niegrzecznych dzieci, co dziewczynka nie obcina paznokci, nie myje rąk, aż mama i tata nie wytrzymują i ruszają w świat, a ona zostaje sama. Tak i ja zostałem sam. A raczej zostałem przygarnięty przez młodą dziewczynę, która nauczyła mnie, że sztuka, akt twórczy, to rozkosz.

sobota, 21 października 2023

Mleczna przygoda z ciotką

Podsumowanie nie jest dostępne. Kliknij tutaj, by wyświetlić tego posta.

niedziela, 15 października 2023

Przygoda z One Direction #2

 

-Ładnie śpiewasz, naprawdę - ze strachu spadłam z murku - To tylko ja

- Niall?- nadal siedziałam na zimnej ziemi, gdy nagle poczułam jak ktoś mnie obejmuje

- Tak to ja, czemu uciekłaś

- Bo... Po prostu jestem za słaba - poczułam jak do moich oczu napływają łzy

- Nie płacz, proszę - przyciągnął mnie i odwrócił tak, że nasze twarze były na przeciwko siebie- opowiesz mi wszystko?

 Spuściłam wzrok, ale on ujął mój podbródek, karząc mi spojrzeć mu w oczy. Nie chciałam tego, ale nic nie mogłam zrobić,  gdy tylko zobaczyłam jego oczy znieruchomiałam. Były jak niebo, można by się w nich utopić. Siedziałam tak dłuższą chwile wciąż się na niego patrząc, ale on się zaśmiał i powróciłam na ziemię.

- Wyglądasz słodko - uśmiechnął się, a ja poczułam, że się czerwienie- A jeszcze bardziej jak się rumienisz

- Wcale nie -  zakryłam twarz dłońmi

- Chodź - podał mi rękę i natychmiastowo przypomniała mi się sytuacja sprzed dwóch godzin

- Niall? - odwrócił się w moją stronę i dał znak, abym mówiła- jestem zmęczona

- Coś na to poradzimy

Leżałam właśnie na łóżku Nialler'a udając, że śpię. Po tym jak weszliśmy do domu, zaniósł mnie do swojej sypialni, kładąc się koło mnie. Cały czas delektowałam się zapachem jego perfum, gdy nagle drzwi do pokoju otworzyły się z hukiem. Nadal leżąc z zamkniętymi oczami postanowiłam, że posłucham kto przyszedł.

- Ciszej Ann śpi - poczułam jak chłopak mocniej mnie przytula

- Jakim prawem wziąłeś ją do siebie!

- Zamknij się, nie widzisz, że śpi

- Myślisz, że ona woli ciebie bardziej niż mnie - zamarłam, gdy usłyszałam te słowa. Czy oni właśnie się o mnie kłócili?

- Zayn! - jestem pewna, że zacisnął pięści - Dla twojej wiadomości, mogę się założyć, że wybrała by mnie

- Jakim prawem tak mówisz! ?

- Zamieniłeś z nią raptem zdanie i śmiesz twierdzić, że jesteś lepszy - poczułam jak mięśnie Nialla się napinają - Kurwa, denerwujesz mnie

Nagle usłyszałam trzęsienie drzwiami, uświadamiając sobie, że jestem dla kogoś ważna.

Nawet nie wiem kiedy zasnęłam, wczoraj wszystko działo się tak szybko. Nadal nie mogę dopuścić do siebie faktu, że ktoś się o mnie pokłócił. Odpychając od siebie wszystkie otworzyłam oczy. Gdy tylko przyzwyczaiłam się do światła, zobaczyłam, że nie ma koło mnie Nialla i jestem sama w pokoju. Postanowiłam zejść na dół, bo zbytnio nie uśmiechało mi się zostanie tu sama. Gdy tylko otworzyłam drzwi poczułam zapach kawy, którą tak uwielbiałam. Z uśmiechem na twarzy weszłam do kuchni. Przy stole siedział Niall, jedząc kanapki, a przy kuchni stał Zayn, smażąc jajecznice.

- Siems! - przywitałam się- Hej mała, jak się spało z tym idiotą? - zapytał Malik, wskazując na Irlandczyka

- Zamknij się - warknął Nialler

- A ty mi nie odpowiesz? - spojrzałam na blondyna

- Cześć, zadowolona? - burknął

- Jak masz problemy emocjonalne to idź się wypłacz, a nie wyżywasz się na mnie! - krzyknęłam, zdenerwowana jego chamskim zachowaniem - Przypominam, że dziewczyna ma uczucia

Jako odpowiedź Horan uderzył pięścią w stół. Zlękłam się i odruchowo cofnęłam się, wpadając przy tym na Zayna. Gdy chciałam się odwrócić on przycisnął mnie mocniej do swojego ciała i przytulił. Stałam tak kilka minut, wpatrując się w drzwi, którymi przed chwilą wyszedł Niall. Nie wiedziałam o co mu chodziło, przecież ja nic mu nie zrobiłam. Wyszłam z pomieszczenia, kierując się na górę. Czułam na sobie czyjś wzrok, ale nie zamierzałam się odwracać. Chciałam pobyć sama, ale nie wiedziałam gdzie jest jakieś utronne miejsce. Postanowiłam, że pójdę do łazienki, gdy chciałam pobyć sama zawsze tam chodziłam. Zamykałam drzwi i już byłam odcięta od świata, ale mogłam tam zostać tylko chwile, w przeciwnym razie można by uznać, że coś mi się stało. Otworzyłam drzwi i weszłam do pomieszczenia, które było większe od mojego pokoju. Usiadłam na wannie i zaczęłam śpiewać, by odgonić wszystko co mnie trapiło.


I figured it out,

I figured it out from black and white

Seconds and hours,

maybe they had to take some time


I know how it goes...


Nie dane mi było pobyć samej, ponieważ ktoś usiadł koło mnie i zaczął śpiewać razem ze mną. Odwróciłam głowę i ujrzałam Nialla.


I know how it goes from wrong and right 

Silence and sound

The day ever hold each other tight like us

The day ever fight like us

You and I - spojrzał na mnie i uśmiechnął się


- Chciałabym się dowiedzieć gdzie idziemy

- Nie mogę ci powiedzieć - złapał mnie za rękę - To tajemnica

- To w takim razie nigdzie nie idę! - zaprotestowałam

- Dobra, mogę ci tylko powiedzieć, że idziemy tam gdzie dziewczyny lubią chodzić najbardziej

- Do centrum handlowego - zrobiłam minę słodkiego szczeniaczka - Proszę powiedz, że tam

- Bingo! - pociągnął mnie w stronę samochodu

- Niall... Ty chyba nie zamierzasz jechać autem? - na mojej twarzy pojawił się grymas - No chyba, że chcesz wdychać spaliny

- Ale... - nie zdążył dokończyć bo pociągnęłam go w stronę najbliższego centrum - Nie pomyślałaś o fanach

- Mam ich gdzieś, idziesz? - przytaknął i ruszyliśmy na zakupy

- Muszę do toalety - pisnęłam - pójdziemy tam innym razem

- Dobra, ale i tak musimy kupić ci te kosmetyki

Nie odpowiadając pobiegłam do łazienki, jeszcze chwila i bym popuściła. To przez to, że Niall cały czas kupował mi shake' i, mówiąc, że muszę spróbować wszystkiego. Czy on serio nie wytrzyma chwili bez jedzenia w rękach. Uzależnienie? To pewne.  Wyszłam na korytarz rozglądając się w poszukiwaniu blondyna. Nigdzie go nie było, już miałam ruszać w stronę wyjścia, ale ktoś zatkał mi usta dłonią. Gdy tylko poczułam ten cudowny zapach, odwróciłam się.

- Bawisz się ninje? - zaśmiałam się

- Csii... patrz - wskazał na grupę osób stojącą obok wyjścia - znaleźli mnie

- Coś poradzimy - ściągnęłam moje okulary i podałam je Niallowi - załóż kaptur

- Co to? - wskazałam na małe pudełko, które trzymał Niall

- Dla ciebie - podał mi prezent

- Dzięki, a co mi kupiłeś? - spojrzałam na chłopaka, który tylko się uśmiechnął - Zwariowałeś!

Po odpakowaniu papieru zobaczyłam napis IPhone 6s. Wyjęłam go delikatnie z pudełka, obracając w dłoniach. Był w kolorze złotym i niebezpiecznie się świecił.

- Ja nie mogę tego wziąć - wyciągnęłam rękę z telefonem - To kosztuje 1000 dolarów

- Możesz - zamknął moją dłoń - poza tym nie masz telefonu, a ja muszę o ciebie zadbać. Potraktuj to jak nagrodę

- Ale za co?

- Za to, że jesteś

- Nareszcie! Tęskniłem za moją marchewką - Louis udał obrażonego

- Za kim? - zaśmiałam się

- Za tobą, od dziś jesteś moją marchewką

- Ale ja się na to nie zgodziłam - odwróciłam się plecami do Lou

- Ekhem... Czy zostaniesz moją marchewką - klęknął przede mną i ujął moją rękę

- Oczywiście! - krzyknęłam i przytuliłam się do chłopaka - Czyli przez to rozumiem, że tylko ja mam zaszczyt nosić taką ksywkę?

- Tak, jesteś tylko moja! - przytulił mnie jeszcze mocniej przez co nie mogłam oddychać

Nagle Niall chrząknął, sprowadzając mnie i Louisa na Ziemię. Odwróciłam się do blondyna i zrobiłam minę typu ,,o co ci chodzi'', ale on tylko prychnął i usiadł na kanapie.

- No więc... gramy w ,,pytanie lub wyzwanie"

- Lou, to już 3 raz w tym tygodniu - zaczął narzekać Zayn - obejrzyjmy jakiś film

- Ale ja w to nie grałam! - przystałam na propozycje Tommo - Zagrajmy, będzie fajnie

Wszyscy się zgodzili i zaraz po tym usiedliśmy w kółku na podłodze z mnóstwem jedzenia przed sobą, które przyniósł Nialler

- Ann, pytanie czy wyzwanie - zapytał Harry

- Pytanie - odpowiedziałam

- Więc, co robiłaś z Niallem  - spojrzałam na Horana, a on tylko się uśmiechnął

- Byłam z nim na zakupach - odpowiedziałam - To chyba normalne?

- Wy się tam mizialiście! - wtrącił się Tommo - Widziałem jak Niall się do ciebie uśmiechnął. Zboczeńcy!

- Ale ja nic z nim nie robiłam! - poczułam jak robię się czerwona - Mogę wam udowodnić!  - powiedziałam po czym wyciągnęłam Iphona w stronę chłopaków - Kupił mi go

- Dobra powiedzmy, że wierzę

- Zayn, prawda czy wyzwanie - zapytał loczek

- Wyzwanie, a co mi tam - odparł mulat - Ale proszę o coś łagodnego

- Ok, hmm... Pocałuj Ann w usta - Harry uśmiechnął się łobuzersko

Odsunęłam się do tyłu, gdy Zayn do mnie podszedł. Bardzo się bałam, bo nie chciałam, żeby mnie całował. Usiadł na przeciwko mnie i wbił się w moje usta, nie zwracając uwagi na to, że ja tego nie chciałam. Próbowałam się od niego uwolnić, ale on trzymał mnie w żelaznym uścisku. Poczułam jak do moich oczu napływają łzy, pisnęłam mając nadzieję, że chłopak mnie puści. Na szczęście uratował mnie Niall

- Zayn, nie widzisz, że ona płacze! - krzyknął zdenerwowany Horan - Zostaw ją

Nie wiedząc co robić podbiegłam do blondyna i się w niego wtuliłam. Nie zwracałam uwagi na innych, którzy się na nas patrzyli, w tym momencie byłam tylko ja i on. Czułam się bardzo źle, że Zayn zachował się jak świnia. Jak on mógł to zrobić?!

- Przepraszam Ann, tak mi głupio - odezwał się Malik - Ja nie chciałem

- Zamknij się! - warknął Niall - Dla waszej wiadomości biorę ją do siebie

Nagle poczułam jak ktoś mnie podnosi i całuje w czoło. Otworzyłam zapłakane oczy i zobaczyłam wściekłego blondyna. Szepnęłam ciche dziękuje i zasnęłam.

Gdy weszłam do pokoju zobaczyłam Zayn'a. Zayn'a, który siedział na podłodze w rogu pokoju i wpatrywał się tępo w ścianę. W pomieszczeniu było okropnie zimno, spowodowało to otwarte na oścież okno. Wszędzie walały się puszki po piwie i papierosy. Zrobiłam parę kroków do przodu i dopiero teraz zobaczyłam, że wszystkie meble i to co na nich stało było przewrócone. Jednym słowem przez pokój przeszło tornado, tornado, którym był Zayn. Podbiegłam do chłopaka usiadłam koło niego.

- Zayn? - spojrzałam na niego, ale on odwrócił głowę - Co się stało?

- Nic - odpowiedział chłodno 

- Ale... - złapałam go za rękę

- Auu... Zostaw mnie! - podwinęłam rękawy jego koszuli i zobaczyłam rany, mnóstwo ran

- Czemu to zrobiłeś! Tak robią tylko słabe osoby, które nie radzą sobie z życiem - krzyknęłam

- Mówiłem żebyś mnie zostawiła. Wypierdalaj stąd! - odepchnął mnie tak mocno, że upadłam na podłogę

Podniosłam się i spojrzałam na mulata. Nagle poczułam jak do moich oczu napływają łzy, było mi strasznie przykro, że on mnie po prostu odtrącił. Próbowałam się uspokoić, ale na marne. Nie minęła sekunda, a zaczęłam płakać.

- Miałeś racje, nie powinnam tu przychodzić. Przecież ja tylko wszystko psuje! - wytarłam łzy rękawem

- Ann... ja przepraszam - wstał i mnie przytulił - Ja nie chciałem

Nic nie odpowiedziałam tylko wtuliłam się w tors Zayn'a. Jego ciało było bardzo ciepłe, czułam się tak jakbym przytulała się właśnie do wielkiego, ciepłego misia. 


...Retrospekcja...

- Kocham cię Ann

- Ja ciebie też Luke, a teraz obiecaj mi, że zawsze będziemy razem - przytulił mnie - Nie chcę cię stracić

- Obiecuje, zawsze będziemy razem - wtuliłam się bardziej w chłopaka

Nagle usłyszałam trzask drzwiami i kroki, które były coraz bliżej. Spojrzałam na Luke' a, a potem w stronę drzwi. O dziwo nikogo tam nie było.

- Słyszałeś to? - szepnęłam i nadal wpatrywałam się w wejście do domu - Luke? - odwróciłam głowę w jego stronę

- Luke! - potrząsnęłam nim, ale nic się nie stało

Stał z otwartymi ustami i wpatrywał się w ścianę, ale gdy lepiej przyjrzałam się chłopakowi zobaczyłam, że jego oczy tak jakby wygasły

- Luke! - odsunęłam się od chłopaka, a on upadł na ziemię

Dopiero teraz zobaczyłam dużo krwi i mojego ojca... mojego ojca z nożem w ręku. Jak oparzona kucnęłam przy martwym już chłopaku i zaczęłam płakać.

- Mówiłem ci, żebyś się z nim nie spotykała - wrzasnął mój ojciec - Proszę bardzo masz nauczkę, teraz będziesz mnie słuchała... suko

Nic nie odpowiedziałam tylko wybuchłam jeszcze głośniejszym płaczem. Gdy uświadomiłam sobie co tak naprawdę się stało, wpadłam w histerię. Pierwszy raz w moim 15-letnim wszystko w ciągu sekundy się zawaliło. Straciłam chłopaka, który kochał mnie i zastępował mi rodziców, których tak naprawdę nigdy nie miałam. Uświadomiłam sobie, że już nigdy nie usłyszę z jego ust ,, kocham cię ", że już nigdy go nie przytulę, że już nigdy nie poczuje tych iskierek, które wypełniały moje ciało gdy się całowaliśmy i że już nigdy go nie zobaczę. A najgorsze było to, że to była moja wina. To ja zabiłam najważniejszą osobę w moim życiu. Ja...

- Czemu to zrobiłeś! - krzyknęłam prosto w jego twarz

- Jestem twoim panem masz się mnie słuchać! - uderzył mnie w brzuch - Od teraz jesteś moją niewolnicą!

- Jaką niewolnicą! Ty znowu jesteś pijany... Zabiłeś człowieka... Mojego chłopaka - uderzył mnie w twarz - Ty jesteś chory! Pieprz się

- Za chwilę zobaczysz z kim będę się pieprzyć! - zaśmiał się - Módl się, żeby nic ci się nie stało



Zeszłam razem z Zayn' em na dół gdzie czekali na nas chłopaki. Cała czwórka siedziała przy blacie w kuchni, jedząc śniadanie. Usiadłam koło Niall' a i odsunęłam mu talerz z kanapkami

- Ejj... Ja to jadłem - naburmuszył się

- Wiesz co!? Nie powinieneś się do mnie odzywać - podniosłam głos

- Ann! Co ci ten idiota o mnie naopowiadał!? - krzyknął Niall i wskazał na mulata - Kurwa Malik masz przerąbane - podbiegł do chłopaka

- Horan! Spokój, tylko żartowałam - położyłam dłoń na ramieniu blondyna - Mieliśmy zrobić śniadanie razem, a ty tutaj jesz sam

- Przepraszam, ja myślałem... - przerwałam chłopakowi, wtulając się w jego tors - Wszyscy się gapią...

- Przeszkadza ci to? Bo wiesz, mi jest bardzo ciepło - podniosłam wzrok, by spojrzeć mu w oczy

- Nie no co ty... - odwrócił wzrok i szepnął - Jest bardzo miło

- Ann, Ann - ktoś mną potrząsnął - Wstawaj

Podniosłam się i przetarłam zaspane oczy. Gdy je otworzyłam zobaczyłam stojącego przede mną Louis' a, który głupio się uśmiechał. Gdy tylko mój mózg zaczął pracować i przyswajać informacje, dostrzegłam, że za oknem jest jeszcze ciemno

- Zostaw mnie, chce spać - mruknęłam i naciągnęłam kołdrę na głowę

- No chodź!

Złapał mnie za nogę i zaczął z ściągać z łóżka. Na początku zaczęłam łapać się poduszek i wszystkiego co miałam pod ręką, ale to nic nie dało. Złapałam się kawałka wystającej deski i kurczowo się jej trzymałam. Tak bardzo nie chciałam bliskiego spotkania z podłogą, że wręcz wbiłam paznokcie w łóżko. Ale Tommlinson nie ustąpił i zaczął mnie gilgotać, aż się puściłam i spadłam z hukiem na podłogę.

- Debilu - powiedziałam rozmasowując bolące ramię - Co chcesz?

- Ohh... Dużo rzeczy - poruszał znacząco brwiami - Ale dziś pomożesz mi się odegrać na chłopakach - zaśmiał się szyderczo

- Wchodzę w to - krzyknęłam uradowana super pomysłem Louis' a - Co mam robić

- Obojętnie, byle coś pomysłowego

- Dobra - pociągnęłam go na korytarz - Ty idziesz do Liam' a i Zayn'a

- Ok - powiedział i udał się do ich pokoi

Na pierwszy ogień poszedł Harry. Pchnęłam lekko drzwi i po cichu weszłam do środka. Na łóżku leżał lokowaty ubrany tylko w bokserki, zjechałam wzrokiem niżej napotykając jego klatkę piersiową. Podeszłam do biurka i wzięłam do ręki leżący na nim czarny marker ,, Uważaj, nadchodzę" pomyślałam i podeszłam do Styles'a. Gdy skończyłam popatrzyłam jeszcze raz na jego tors, na którym napisane było ,, Hej misiaczku, świetnie się bawiłam"; ,, Zadzwoń : 549 078 34". Postanowiłam zrobić jeszcze jedną ważną rzecz. Szybko pobiegłam po czerwoną pomadkę i wróciłam z pomalowanymi ustami. Podeszłam do chłopaka i zaczęłam odznaczać go śladami moich ust. Gdy skończyłam efekt był fantastyczny, gdy tylko się obudzi będzie się zastanawiał co robił w nocy.Wyszłam z pokoju i udałam się do pokoju Niall'a. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka na palcach. Podeszłam do łóżka, ale o dziwo nikogo tam nie było. Rozejrzałam się w poszukiwaniu chłopaka. Nagle ktoś zakrył mi usta dłonią i złapał w pasie. Zostałam ciągnieta przez kogoś w nieznaną mi stronę. Próbowałam krzyczeć, ale to nic nie dało. W głowie zrodziło mi się tysiąc czarnych myśli, które nie pomagały mi wybrnąć z tej sytuacji. Gdy tylko złapałam grunt pod nogami próbowałam dostrzec kto przede mną stoi. Nic to nie dało, ponieważ wokół mnie panowała ciemność. Nagle poczułam jak ktoś głaszcze mnie po policzku i jeszcze mocniej łapie w talii. Muszę przyznać, że ta osoba ma bardzo delikatne dłonie. Moje rozmyślania przerwał chłopak, całując mnie. Wtedy chyba naprawdę odpłynęłam, nie kontaktowałam się ze światem. Przed moimi oczami latało tysiąc kropek. Nie zauważyłam, że zostałam sama w pokoju z milionami myśli kto to był.

Postanowiłam zejść na dół i poszukać Louis'a . Schodząc po schodach słyszałam śmiech, prawdopodobnie Tommlinsona. Gdy weszłam do salonu pierwsze co rzuciło mi się w oczy to zwijający się ze śmiechu Louis i Harry który oglądał się w lustrze.

- Ann!? - krzyknął w moją stronę Hazza

- Co ci się stało? - próbowałam powstrzymać się od śmiechu

- Ja... Ja nic nie pamiętam - podszedł do mnie - Mogłabyś mi powiedzieć z łaski swojej co się wczoraj działo

- Przyprowadziłeś jakąś blondi i teraz masz efekt - dotknęłam mojego dzieła

- A może ty to zrobiłaś? - poruszał znaczącą brwiami

- Chciałbyś...- prychnęłam

- Masz na ustach czerwoną pomadkę - ,, To się wkopałam''

- A może to zbieg okoliczności

- Poza tym Niall ma to samo na ustach...

W tym momencie zastygłam... To Horan mnie wtedy pocałował - Ja naprawdę nie wiem co ty wczoraj robiłaś i z kim to robiłaś

W tym momencie do salonu wpadł blondyn. Zlustrował wzrokiem mnie i Harrego. Spojrzałam na niego pytając, a on odwrócił wzrok.

- Niall, musimy porozmawiać - odezwałam się

Chłopak nie zwrócił na mnie uwagi tylko skierował się na schody

- Niall! - zatrzymałam go - To byłeś ty

- Nie wiem o co ci chodzi - udawał głupiego

- To ty mnie wtedy pocałowałeś - powiedziałam cicho

- I wcale tego nie żałuję - złapał mnie za dłonie - To było takie wyjątkowe

Odwróciłam wzrok, czułam że robię się czerwona. Blondyn złapał mnie za podbródek, karząc spojrzeć mu w oczy. Patrzył na mnie jakby wyczekiwał odpowiedzi

- Tak, wiem... - powiedziałam nieśmiało

- Kocham jak się rumienisz. Wyglądasz tak słodko - moje policzki płonęły ogniem - Chętnie bym to powtórzył

- Zepsułeś moment debilu...

Nagle Niall mnie pocałował. Jego usta były takie ciepłe. Mój brzuch wypełniło tysiąc motyli, nigdy się tak nie czułam. To dziwne uczucie w podbrzuszu... Nie da się tego opisać. Chociaż już jako mała dziewczynka marzyłam o takim pocałunku, wiedziałam, że nie mogę dopuścić do takich właśnie momentów. Odepchnęłam chłopaka i pobiegłam do łazienki ,, Co żeś debilko narobiła " skarciłam siebie w myślach. Ja i Niall możemy być co najwyżej przyjaciółmi, a nie jakąś głupią, zakochaną parką, która w najbliższym czasie zostanie zjedzona przez media ,, Przecież on mnie nawet nie kocha" pomyślałam, a co najważniejsze, ja go nie kocham.

niedziela, 8 października 2023

Przygoda z One Direction #1


- Nie powinnaś tu być!- krzyknęła moja matka

- Ale jestem! Daj mi już święty spokój...

- Mogłam od razu oddać cię do adopcji! Jesteś nic nie warta- na te słowa poczułam ukucie w sercu

- Nienawidzę cię! Nigdy więcej mnie tu nie zobaczysz

- Nareszcie dobra wiadomość

Szybko wybiegłam z domu wprost na ulice Londynu. Mieszkałam w spokojnej dzielnicy, nie było tu dużego ruchu. Spojrzałam w górę, zanosiło się na deszcz. Niebo pochłonięte ciemnością wyglądało strasznie. ,, Jeszcze tego mi brakowało'' pomyślałam i wytarłam łzy. Nie miałam dokąd  pójść, nie posiadałam przyjaciół, ani znajomych. Byłam sama, kompletnie sama. Mój tata był alkoholikiem i umarł 2 lata temu, a moja mama poszła w jego ślady i codziennie utapia swoje smutki w procentach. Oczywiście potem musi się na kogoś wydrzeć i tym kimś jestem ja. Ona mnie po prostu nie kocha, a wręcz nienawidzi. Najlepiej gdybym po prostu znikła z jej życia i dała jej święty spokój. Postanowiłam, że pójdę do parku i przeczekam do 3 w nocy, aż moja rodzicielka zaśnie. Przeszłam na drugą stronę ulicy i udałam się w stronę kawiarni. Gdy dotarłam do budynku, pchnęłam drzwi i weszłam do pomieszczenia o żółtych ścianach. Podniosłam głowę i ujrzałam piękną brunetkę o czekoladowych oczach. Uśmiechnęła się do mnie pokazując białe zęby. Spojrzałam na plakietkę przyczepioną do jej stroju, Isabella. Nie dość, że dziewczyna była śliczna to w dodatku, jej imię było ładne, takie wyjątkowe.

- Dzień dobry, czy coś podać?- uśmiechnęła się jeszcze szerzej

- Tak, poproszę kawę latte na wynos

- Należy się 18,30 zł- podsunęłam jej pod nos moją kartę

Zapłaciłam i wyszłam. Skierowałam się w stronę parku, gdy poczułam krople deszczu na mojej głowie. Zaczęłam biec, myśląc, że pod drzewami nie będzie tak bardzo padać. Gdy tylko przeszłam przez furtkę odetchnęłam z ulgą. ,, Tu naprawdę nie pada'' pomyślałam i usiadłam na ławce. Wzięłam łyka mojej kawy i stwierdziłam, że jest za słodka. Jednak musiałam się rozbudzić, by nie usnąć na ławce. Gdy tylko pomyślałam co mogło by mi się stać, gdybym zasnęła, wzdrygnęłam się i odepchnęłam moje myśli na bok. Spojrzałam na godzinę, była 21.45. Wygodnie rozsiadłam się na ławce i zamknęłam oczy. Nie chciałam spać, tylko troszkę odpocząć. Niestety głupia ja zasnęłam.

Obudziłam się z okropnym bólem głowy. Rozejrzałam się i nic nie widziałam. Latarnie musiały się zepsuć bo wokół mnie była ciemność. Trochę się przestraszyłam, że nic nie widać. Dotknęłam kieszeni moich spodni. Na szczęście był tam mój telefon, wyciągnęłam go i sprawdziłam godzinę, była 2.12. Skierowałam się w stronę domu z nadzieją, że moja matka śpi. Po niecałych 20 minutach byłam przy drzwiach. O dziwo były one otwarte, weszłam i po cichu poszłam do salonu. Na kanapie leżała moja rodzicielka, była w bardzo głębokim śnie, ponieważ nie usłyszała, że wchodzę. Wyszłam z pokoju i poszłam w stronę mojego królestwa. Zdjęłam walizki z szafy i położyłam na podłodze. Rozpięłam jedną z nich z myśląc ,, co by tu spakować'' Po pół godzinie byłam gotowa, rozejrzałam się ponownie czy czegoś nie zapomniałam. Nic nie leżało  na półkach i szafkach, więc ucieszona wybiegłam z domu. Zamykając drzwi, zamknęłam pewien etap w moim życiu.

...Następnego dnia...

Całą noc włóczyłam się po mieście, bez żadnego sensownego zajęcia. Było mi ciężko poruszać się z walizkami, ale dałam radę. Postanowiłam, że pojadę do dzielnicy Soho, to około godzina drogi stąd. Tam pomyśle co zrobię dalej, znajdę jakiś tani hotel i pójdę do pracy. Domyślam się, że moja matka niedługo zacznie mnie szukać, ale zanim dowie się gdzie jestem będę już pełnoletnia. Na razie największym problemem są pieniądze no i brak samochodu. Beż tych dwóch rzeczy jest bardzo ciężko w życiu, ale dam radę.  W końcu nazywam się Annie!

Dotarłam na miejsce o godzinie 15.00, idealna pora na  znalezienie jakiegoś hotelu. Wysiadłam z autobusu i rozejrzałam się. Wokół mnie wszędzie biegali ludzie, tak jakby nie mogli stracić ani sekundy. Ja natomiast miałam bardzo dużo czasu i zamierzałam zwolnić tępa. Szłam chodnikiem z  zamiarem dojścia do jakiegoś sensownego miejsca. Spojrzałam w prawą stronę i ujrzałam wielki plakat. Na budynku z czerwonej cegły wisiało zdjęcie one direction, od razu weszłam na facebook'a. Jedno co rzuciło mi się w oczy to wiadomość od fanek 1D. ,,Hejka! Mam newsa, chłopaki grają koncert w sobotę, w Londynie. Podlinkuje wam wszystkie informacje. Bay" Gdy to zobaczyłam od razu chciałam zacząć skakać, postanowiłam, że tam będę. Musiałam się spieszyć, bo bilety postanowiłam kupić na miejscu, a przeczytałam, że zostało 50. Koncert miał być za godzinę, 7 kilometrów od miejsca, w którym byłam. Uznałam, że przejście na pieszo dobrze mi zrobi, bo cały czas jeżdżę tylko autobusami.

Gdy tylko ujrzałam kolejkę do kasy, przeraziłam się. Czekało tam około 2000 osób, a biletów było tylko 50. Przecież to miał być ,,mały" koncert, a tu takie tłumy. W sumie mogłam to przewidzieć, przecież to 1D! Wiedziałam, że nic już nie zrobię, było mi bardzo przykro z tego powodu. Przeszłam na tyły budynku i zsunęłam się na ziemię. Odruchowo dotknęłam kieszeni, by sprawdzić czy mam telefon i portfel. ,, Jest, jest" pomyślałam i odłożyłam rzeczy na chodnik. Postanowiłam, że pójdę kupić sobie jakieś nowe T-shirt'y, bo moja szafa była bardzo uboga. Już miałam wyjąć kartę, ale zorientowałam się, że jej nie ma. Nerwowo zaczęłam opróżniać kieszenie i torbę. Niestety moje poszukiwania legły w gruzach, mojego środka płatniczego nigdzie nie było. Odblokowałam telefon i sprawdziłam wiadomości, moim oczom ukazały się sms od matki. ,, Wracaj do domu przebrzydła smarkulo! Jakim prawem nie wróciłaś do domu?'' na jednej wiadomości się nie skończyło, było ich mnóstwo. ,, Poinformowałam policje o twojej ucieczce, namierzą cię. Twój telefon nam pomorze!", bez zastanowienia rzuciłam telefon w krzaki. ,,Przynajmniej mnie nie znajdą'' pomyślałam i otarłam łzy rękawem. Niestety nie potrafiłam opanować płaczu i już po chwili strumienie łez lały mi się po policzkach. Siedziałam tak bardzo długo i nie potrafiłam przestać płakać. Nagle usłyszałam jak ktoś do mnie mówi.

- Nie płacz, naprawdę nie warto- podniosłam głowę i już miałam coś powiedzieć, ale mnie zatkało.

Przede mną stał Niall Horan i wpatrywał się we mnie pięknymi niebieskimi oczami.  Było ciemno, ale ja bardzo dobrze widziałam jego tęczówki. Puścił mi oczko i wyciągnął rękę w moją stronę.

Z wrażenia zaczęłam piszczeć, ale on mnie uciszył. 

- Spokojnie, jestem tylko jeden z One direction - zaśmiał się, a ja złapałam jego rękę

- Niaa... Niall, przepraszam

- Nic się nie stało, czemu płaczesz? - momentalnie zrobił się smutny

- Nie przejmuj się mną, jestem tylko zwykłą dziewczyną

- Nie mów tak, chodź - złapał mnie za rękę i wziął moje walizki

Szłam koło niego i wpatrywałam się w jego farbowane włosy, nie wiem czemu, ale zaśmiałam się. Chociaż nawet nie wiedziałam gdzie idę byłam wesoła, w końcu on nie mógł mi zrobić krzywdy. 

- Z czego się śmiejesz? - spojrzał na mnie z udawaną złością na twarzy, a ja zaczęłam się jeszcze głośniej rechotać

- Ja...? Z niczego - opuściłam głowę, żeby nie zobaczył jak bardzo jestem czerwona

Doszliśmy do auta i chłopak poinformował mnie, że zabierze mnie do siebie. Nie protestowałam tylko wsiadłam do samochodu. Gdy tylko znalazłam się w środku ujrzałam zdziwionego Harrego.

Jego mina, bezcenna. Wyglądał jakby zobaczył ducha, ale chyba nie wyglądam aż tak źle. Gdy chciałam coś powiedzieć loczek przerwał mi.

- Patrzcie kogo Nialler przyprowadził - momentalnie wszystkie oczy skupiły się na mnie

- Hej!- krzyknął Tommo i podał mi rękę

- Witam piękną - Hazza od razu wyskoczył ze swoim charakterem, a Niall spiorunował go wzrokiem

- Cześć jestem... 

- Najpiękniejszą dziewczyną jaką kiedykolwiek widziałem - znów przerwał mi Harry

- Styles nie przeginaj - warknął Horanek 

- Annie - dokończyłam i spojrzałam na Louis'a

Chłopak próbował uspokoić wściekłego blondyna i loczka. ,, Niall jest zazdrosny, a zna mnie tylko 10 minut' pomyślałam i wygodnie usiadłam na fotelu. Teraz tylko czekać co będzie dalej.

- Jesteśmy!-krzyknął ucieszony Tommo

Otworzyłam drzwi i ujrzałam ogromną wille. Moje usta otworzyły się okazując zdumienie, a moje oczy gapiły się na budynek. Nigdy nie zarobiłabym tylu pieniędzy na taki dom. Tego nawet nie można było nazwać domem, to był szczyt luksusu. Moje przemyślenia przerwał Harry, który złapał mnie za nadgarstek.

- Chodź, bo cię noc zastanie - w sumie było już ciemno, więc i tak by to nic nie zmieniło

- Już idę - powiedziałam robiąc pierwszy krok

Gdy tylko doszliśmy do bramy zatrzymałam się. Moja podświadomość mówiła mi, że zwykła osoba taka jak ja nie może naruszyć terenu gwiazd.

- A ty nie idziesz?

- Ja nie mogę, no... ten... jestem zwykłą... - nie zdążyłam dokończyć bo mądry pan Styles wziął mnie na ręce i zaniósł pod drzwi

- Harry! Ty nie możesz...

- Ja nie mogę? - zaczęłam się wyrywać ale jego silne ręce trzymały mnie w żelaznym uścisku

- Proszę, tu chodzi o waszą godność! - krzyknęłam

- Nie wiem o co ci chodzi- uśmiechnął się ukazując swoje urocze dołeczki

Nadal niosąc mnie otworzył drzwi i rozebrał się, o dziwo w ogóle mnie nie puszczając. Potem zdjął moje buty i udał się ze mną do salonu. Tu było tak pięknie, porostu dom marzeń. Nim się obejrzałam siedziałam na kanapie, obok mnie leżał Louis, a na nim Harry.  Obaj pszczeli jak dwie małe dziewczynki i łaskotali się nawzajem. Wyglądali tak słodko, przy czym potwierdziłam tezę mojej przyjaciółki, na zewnątrz mężczyźni w środku chłopcy. Nagle poczułam czyjś oddech na moim ramieniu. Odwróciłam głowę i ujrzałam Niall' a, siedział i wpatrywał się we mnie swoimi niebieskimi tęczówkami. Nagle uświadomiłam sobie, że siedzę z sławną piątką, a nie okazała żadnego zaskoczenia. Wstałam i z miejsca i zaczęłam swoją przemowę

- Jako że jestem jedną z fanek one direction muszę zrobić pewną rzecz - wszystkie oczy skierowały się na mnie

- Kocham was! Aaa, nie wierzę, że was spotkałam. To było moje marzenie!!! - krzyczałam w niebo głosy

- Dacie mi swój autograf! ? - pisnęłam

- Oczywiście, a masz kartkę? - pierwszy raz odezwał się Zayn

- Kartkę? Dobrze się czujecie?

Nie czekając na odpowiedź ruszyłam w stronę moich walizek i wyciągnęłam mnóstwo gadżetów one direction, które udało mi się zebrać przez poprzednie 4 lata.  Plakaty, kubki, zdjęcia, a nawet lalki stanowiły moją ogromną kolekcje, z której byłam bardzo dumna. Podeszłam z wszystkimi rzeczami i rzuciłam na kanapę, czekając na odzew chłopaków. Ich mina mówiła sama za siebie, jestem psychofanką. Momentalnie wzięli się za podpisywanie i oglądanie kolekcji. Zajęło im to około 30 minut, plus jeszcze jakieś wąty do mnie, bo niby musieli się poświęcić. Za karę musiałam zrobić każdemu kakao i przygotować mus czekoladowy. Wszyscy razem usiedliśmy na kanapie rozmawiając na różne tematy.

- Mogłabyś opowiedzieć coś o sobie, bo ty o nas wszystko wiesz, a my nie - zapytał Liam

- Dobrze. Urodziłam się w Polsce...

- Co?- przerwał Harry

- No w Polsce

- Gdzie to jest?

- Potem ci pokaże, wracając do rzeczy. Urodziłam się w Polsce, w stolicy. Mieszkałam tam około 7 lat, ale mój tata dostał pracę tutaj, no i się przeprowadziliśmy. Mam 17 lat i jestem jedynaczką, ale chciałabym mieć siostrę. Poza tym uciekłam z domu i nie wiem co mam teraz zrobić. To tyle, nie mam jakiegoś super życia.

- Uciekłaś  z domu!?

- Musiałam... Moja matka, a zresztą nie ważne.

- Musimy poważnie porozmawiać - jakbym słyszała swoją mamę, ale Liam już taki jest

- Nie mamy o czym, a poza tym to nie wasza sprawa.

- My chcemy ci pomóc

- Dam radę sama, muszę już iść jest późno - prawie krzyknęłam

Wstałam i skierowałam się w stronę drzwi, nacisnęłam klamkę i od razu poczułam napierający na mnie podmuch zimnego powietrza. Próbowałam obmyślić plan jak poradzić sobie sama, ale nie potrafiłam się skupić. Wokół mnie roztaczała się ciemność, która wprowadzam mnie w histerię. Gdy miałam 13 lat, bez żadnych obaw wyszłam na dwór. Godzina 23, nie była dobrym czasem na zabawę w parku, ale skąd miałam wtedy to wiedzieć. Było kompletnie ciemno, a ja biegałam i się śmiałam, do czasu gdy jakiś mężczyzna mnie złapał i zaciągnął w krzaki. Krzyczałam i płakałam, ale on mnie tylko mocniej bił. Na szczęście ktoś go powstrzymał i mnie uratował, ale do dziś nie wiem kto to był, od tego wydarzenia unikam mrocznych zaułków. Gdy wspomnienia wracały śpiewałam sobie piosenki i próbowałam się uspokoić, tak jak teraz. Usiadłam na betonowym murku przed domem chłopaków i nuciłam sobie ich utwory.

I used  to think that I was better alone,

Why did I ever wanna let you go?

Under the moonlight as we stared at the sea,

The words you whispered I will always belive

I want to you rock me, rock me...

sobota, 7 października 2023

Jak robić dobrego loda cz1 i cz2






Szpital radości

 


Tomek uległ poważnemu wypadkowi na motocyklu, miał 20 lat więc fantazja go nieco poniosła, czego skutkiem były złamane obie ręce, a także noga. Na szczęście skończyło się "tylko" na tym oraz na potłuczeniach. Niestety minus był taki, że musiał przez dłuższy czas leżeć w szpitalnym łóżku, bez większej możliwości ruchu. Leżał w trzyosobowej sali z dwoma starszymi mężczyznami, rozmawiali, jakoś leciał czas, często przychodziła do niego rodzina. Najgorzej było z higieną, przy wszelkich ruchach pomagały mu pielęgniarki. Gdy ból był większy Tomek nie myślał nawet o tym, że przy jego intymnych miejscach majstrują panie, wszelkie przejawy seksualności spadły u niego do zera, ale gdy już zaczął nabierać sił i ta sfera życia zaczęła dawać o sobie znać.

Zaczęło się od porannych wzwodów, później już coraz częściej zaczynał fantazjować na tematy związane z seksem, jednak usztywnione ręce nie pozwalały mu na to by dać sobie upust w swych fantazjach. Sytuacja się nasilała, coraz bardziej musiał walczyć ze sobą gdy podczas mycia przez pielęgniarkę jego członek stykał się z mokrą gąbką, która jeździła po nim delikatnie budząc go do życia. A przecież pani która go myła mogłaby być jego matką, zastanawiał się czy ona coś wyczuwa, pewnie tak, bo on sam widział po swoim członku, że robił się nieco większy, wiedział, że jeszcze parę dni i stanie mu z całych sił...

Na oddziale pojawiła się nowa pielęgniarka. Była parę lat przed trzydziestką, wyglądała na taką typową młodą mamę, dorodny biust, krągła pupa i radosny uśmiech, to rzucało się najbardziej w oczy w jej osobie. Była bardzo rozgadana i wesoła, gdy odwiedzała salę Tomka ten z jednej strony marzył by to ona go dziś myła, ale z drugiej bał się, że skończy się to wstydem. Na domiar złego dziś wieczór miał być sam na sali, dwaj mężczyźni szykowali się do wypisu, nazajutrz łóżka miał zająć ktoś inny.

Tomek został sam, pora mycia zbliżała się nieuchronnie, a szpital powoli pustoszał z gości pacjentów. Pielęgniarka przyszła do pokoju młodego chłopaka witając go miłym uśmiechem.

- Widzę, że jesteś bardzo unieruchomiony – powiedziała.

- Tak, przewróciłem się na motocyklu, teraz jestem skazany na łaskę innych – odpowiedział speszony.

- Nie martw się niczym, dla mnie przyjemniej jest myć młodego przystojnego chłopaka niż starego faceta – uśmiechnęła się pielęgniarka i roześmiała wraz z Tomkiem.

- Dla mnie też przyjemniej gdy mnie ma myć ktoś taki jak pani, chociaż nieco się krępuję...

- Tam zaraz pani, jestem Magda.

- Tomek... Miło mi...

- A czego masz się krępować Tomku? - młoda kobieta przesuwała mokrą gąbkę po nagim torsie chłopaka.

- No wiesz, leżę tu od kilku tygodni nieruchomy, a przychodzi ładna dziewczyna i dotyka mnie nagiego... Trochę to hmm... Pobudza...

- Rozumiem, boisz się, że twój przyjaciel da znaki życia? - oko dziewczyny zabłysło interesującym blaskiem.

- Właściwie to już zaczyna się to dziać – chłopak zobaczył, że członek nakryty ręcznikiem zaczął go wypychać ku górze.

- Zobaczmy co tu mamy... - Magda uchyliła ręcznik i jej oczom ukazał się spory już członek, który delikatnie pulsował w rytmie podniecenia. Przejechała gąbką wokół niego, a potem po jądrach, wtedy stał się twardy jak skała, gdy gąbka myła go Tomek zamknął oczy i głęboko oddychał, tego mu było trzeba.

Magda ściągnęła z dłoni gumowe rękawice i odłożyła gąbkę, teraz to jej nagie dłonie pieściły sprzęt Tomka najlepiej jak potrafiły, miała delikatne dłonie, które wspaniale poruszały napiętą skórą członka, robiła to z dużym wyczuciem masując jego główkę. Gdy chłopak czuł że za chwilę będzie koniec, dziewczyna przerwała tę zabawę, wyciągnęła spod bluzki pierś i przystawiła do ust chłopaka, nie mógł jej pieścić, ale za to possał twardego sutka jędrnej piersi, podniecenie nie malało. Pielęgniarka teraz obróciła się tyłem do niego, zsunęła majteczki, które rzuciła mu pod nos, były wilgotne i pachniały esencją kobiecości. Odwrócona Magda podciągnęła spódnicę do góry ukazując swe jędrne pośladki, prawą nogę postawiła na krześle stojącym obok łóżka i pochyliła się biorąc sterczącego penisa Tomka do ust. Oczom chłopaka ukazała się świecąca od wilgoci cipka, gdyby tylko był zdrowy to już wkładałby w nią język i paluszki. Jednak ten widok i tak był teraz dla niego rajem na ziemi. Pielęgniarka lizała i ssała jego członka, który już był na chwilę przed wystrzałem, wsadziła go głębiej do ust i poruszyła u nasady nieco szybciej. Tomek wystrzelił tak mocno jak nigdy dotąd, czuł, że takiej ilości spermy jeszcze z siebie nie wydał. Ale Magda nie przestawała go ssać, on nadal tryskał, trwało to tak do samego końca. Wtedy dziewczyna odwróciła się w stronę chłopaka, biała lepka maź spływała jej w kierunku piersi, oczy miała przeszklone i pełne seksu.

- Myślę, że potrzebujesz teraz drugiej rundy mycia...

Seks i śmierć

 


W czasie studiów wybraliśmy się z moją ówczesną dziewczyną Alą do jej koleżanki Magdy. Magda siedziała w Poznaniu ze swoim chłopakiem Mateuszem, na mieszkaniu, które należało do niego, a właściwie nie do niego, tylko do jego matki, ciotki, babki czy jeszcze kogoś takiego. Dziewczyny znały się z liceum. Przyjechaliśmy koło południa, odebrali nas z dworca i autobusem zabrali na Jeżyce, na bloki i kamienice o których podobno kiedyś nawijał Rychu Peja.

– Często zaczepiają mnie obcokrajowcy i pytają o drogę, o miasto, o dobre restauracje – powiedziała Magda jakby było w tym coś wspaniałego. – I kiedy z nimi gadam staram się odpowiadać tekstami piosenek. Autentycznie używam wersów z różnych utworów pasujących do kontekstu. Uważam to za zabawne, bo oni tego nie kumają.

Wyznała to zaraz po tym jak tkwiliśmy jeszcze na dworcu i pewien facet wyglądający na Duńczyka – cholera nie wiem jak wygląda typowy Duńczyk, ale jak takiego zobaczycie od razu będziecie wiedzieć – zaczął zadawać jej pytania po angielsku. Magda studiowała filologię angielską i miała nawet wyrobiony certyfikat C2, potwierdzający jej językową umiejętność. Trochę się z tym obnosiła.

– Byłam na krótko w Kanadzie i nikt nie był w stanie rozpoznać, że nie jestem native speaker – oznajmiła w autobusie, kiedy ja oglądałem przez wielkie szyby miasto. – Mogłam tam zostać u ciotki. Nie wiem czemu nie zostałam w sumie. Chyba kiedyś wyjadę do jakiegoś anglojęzycznego kraju na stałe.

Wciąż jednak siedziała tutaj.

Ich mieszkanie było całkiem duże, ale tylko w połowie umeblowane, standard raczej kiepski, wszędzie dominowały meble sprzed czterdziestu lat i gumolit. Oprócz nas Magda zaprosiła inną koleżankę z liceum, Kasię. Kasia czekała już na nas w środku, ona też przyjechała na studia do Poznania, ale wynajmowała pokój w akademiku. Dziewczyny wyglądały na przejęte i szczęśliwe, podobno nie widziały się dwa lata, ale wyglądało to tak, jakby nie widziały się pół życia. Nie znałem ich, słyszałem trochę opowieści z ust Ali i to wszystko. Przez chwilę gadały o czymś przejęte, a ja usiadłem w kuchni z Matuńką – tak nazywała go Magda. Matuńka.

– Chcesz piwo? – zapytał mnie, otwierając lodówkę.

– Pewnie stary – odparłem.

Wyciągnął oczywiście dwie zielone butelki Lecha. Przyjemnie zimne, szkło pokryte nawet cienką warstwą rosy.

– Taniej macie? – spytałem, a potem doprecyzowałem, bo dał mi znać, że nie wie o czym mówię. – Lecha w butelce czy macie taniej? W Poznaniu?

– Nie. Chyba nie.

– Aha.

Matuńka był rok starszy ode mnie, chudy i niski, nawet niższy niż Magda, miał twarz podobną do szczura, brązowe oczy i długie włosy, które związywał w koński ogon. Do tego nosił śmieszną, kozią bródkę, którą lubił ciągle głaskać. Wystarczyło na niego spojrzeć i człowiek domyślał się, że gość ma ze sobą jakiś problem albo wpływał na to fakt, że wiedziałem o jego epizodzie z narkotykami, a właściwie długiej przygodzie, która skończyła się na odwyku. Powiedziała mi o tym Ala, powiedziała w pociągu i oczywiście zastrzegła, żebym o tym czasem nie wspominał.

– Niby dlaczego miałbym o tym mówić? – zapytałem ją wtedy.

– Nie wiem – odparła. – Po prostu cię przestrzegam. Żebyś nic o tym nie mówił.

– Skąd ten pomysł?

– Jak się napijesz to potrafisz paplać.

– Ja? Paplać?

– Tak.

Pogadałem jeszcze z Matuńką o mało istotnych sprawach i w drzwiach pojawiła się Magda. Była brunetką o bladej twarzy i czarnych jak noc oczach. Sprawiała wrażenie wiecznie smutnej i miała w sobie coś z Madonny - nie tej piosenkarki, a matki-dziewicy. Oczywiście nikt kto poznał ją chociaż pięć minut nie uznałby, że ową dziewicą jest. Magda miała charakter, była błyskotliwa i diabelnie inteligentna. Do tego posiadała cięty język i humor, całe tony humoru. Większość past i memów krążących po necie musiała być chyba jej autorstwa – a przynajmniej dałoby się w to uwierzyć.

– Co tam Matuńka? – zapytała, podchodząc do niego. – Piweczko sobie otworzyłeś kociaku?

– No.

– Poczęstowałeś kolegę też?

– No tak.

– Jaki ty jesteś gościnny i dobrze wychowany mój dziobaku. Moja mała matuńka-dziubuńka.

Podeszła do niego i pocałowała go w usta, a potem złapała za jaja. Przez chwilę patrzyłem na to, nie wiedząc do końca co mam sądzić. Podobne sytuacje powtarzały się później przez cały wieczór i zrozumiałem, że to ona nosi spodnie w tym związku, a jakby tego było mało, to kastrowała go emocjonalnie, traktując trochę jak zabawkę, a trochę jak niedorozwoja. Sprzedawała mu słodkie słówka przesycone sarkazmem. Chłopak jakoś szczególnie nie reagował, wydawał się być obojętny czy też przyzwyczajony. W każdym razie znosił to z godnością. I pewnie miał ku temu nieznany mi powód, bo żaden facet przy zdrowych zmysłach nie godziłby się na taki układ bez profitów. Być może była pierwsza w kolejce do ogromnego spadku albo po prostu była dobra w łóżku – cholera wie jakie motywacje kierują większością z nas.

– Idziemy na obiad – oznajmiła, kiedy już skończyła maltretować Mateusza. – Kończcie to piwo, wychodzimy za chwilę.

– Tak jest sir! – odparłem dziarsko.

Chyba jej się to nie spodobało.

Zanim wyszliśmy poszedłem się jeszcze odlać. Łazienka prezentowała się tak jak reszta, nie było prysznica tylko wolnostojąca stara, pożółkła wanna. Kafelki na podłodze były powycierane, lustro nad umywalką pęknięte w górnym, lewym rogu. Do ściany nad kiblem przyklejona była kartka z wydrukowanym napisem, który szedł tak:

Po oddaniu ekskrementów proszę umyć rączki

Mogłem dać sobie kuśkę uciąć, że napisała to Magda.

Na obiad poszliśmy na chińskie żarcie. Był to bar – a właściwie coś prawie jak restauracja – który wyglądał niemal identycznie jak ten z sitcomu Kroniki Seinfelda. Obsługiwali sami Azjaci. Zamówiłem kurczaka na ostro, Magda również, Matuńka natomiast kurczaka na słodko-kwaśno, a Ala z Kasią kaczkę w cieście. Do tego wzięliśmy wspólnych kilka sajgonek. One popijały colą, my piwem – podobno jakimś chińskim pędzonym na ryżu.

Rozmawialiśmy o literaturze, to znaczy one rozmawiały o polskiej literaturze, ja siedziałem z Matuńką cicho. I tak zostałem wywołany do tablicy.

– A ty co sądzisz o Masłowskiej? – zapytała mnie Magda.

– Nic nie sądze – odparłem.

– Czytałeś Wojnę polsko-ruską?

– Czytałem nawet Pawia królowej i Kochanie, zabiłam nasze koty.

– I co myślisz?

– Nic nie myślę.

– A Żulczyk?

– Całkiem niezły.

– Pilch?

– Stary pijus, ale umie pisać.

– Himilsbach?

– Klasyka.

– A Tokarczuk?

– Nie moje klimaty.

– Myśliwski? Hłasko? Wiśniewski?

– Trzy razy tak.

– A znasz Kosińskiego?

– Przeczytałem kiedyś Kroki.

– A czytałeś Pokolenie IKEA?

– Owszem, ale nie wiem jaki ma to związek z wcześniej wymienionymi.

Prawdopodobnie zdałem test, ale nie byłem tego pewien. Być może Magda sprawdzała z jakiej jestem gliny i czy ewentualnie może traktować mnie podobnie jak Matuńkę. Oczywiście nie mogła i w razie czego byłem skłonny powiedzieć to na głos.

Po obiedzie poszliśmy do marketu, aby kupić dużo wódki i coś do popicia. Wróciliśmy na mieszkanie i niemal od razu zaczęliśmy pić. To był początek kwietnia, słońce za oknem wciąż miało się nieźle. Poszliśmy do pokoju, który teoretycznie robił za salon, ale nic poza wielką szafą w nim nie było. Siedzieliśmy na podłodze, na poduszkach i graliśmy w karty. Magda co jakiś czas gnoiła Matuńkę, a Ala całowała mnie w usta. Kiedy trochę wypiła robiła się bardzo wylewna i kochana. Aż do przesady, w takim męczącym stylu.

Kasia na ogół siedziała cicho. Kilka razy wstawała wychodząc to do łazienki, to do kuchni. Za każdym razem gapiłem się na jej ciało. Miała naprawdę niezłe ciało, duże piersi i zgrabny, soczysty tyłek. No i była całkiem ładna. Oczy i włosy miała tak samo ciemne jak Magda, ale tutaj podobieństwa się kończyły. Kasia przypominała trochę Turczynkę czy Arabkę z tą swoją śniadą cerą, długim, lekko zadartym nosem i gęstymi brwiami. Jej umysł też był niczego sobie. Studiowała filologię francuską i amatorsko pisała wiersze. Również po francusku.

– Myślę że powinniśmy obejrzeć jakiś film – oznajmiła Magda, kiedy skończyliśmy dwie pierwsze półlitrowe butelki

– Jaki film? – zapytał Matuńka.

– Może Woody'ego Allena coś?

Magda była fanką Woody’ego Allena. Przyniosła swojego laptopa – nie mieli telewizora – i na tym małym ekranie obejrzeliśmy cały Manhattan. Nigdy wcześniej nie widziałem tego filmu i nie zrobił na mnie aż takiego wrażenia, ale podejrzewałem, że to pewnie przez warunki seansu. W międzyczasie wypiliśmy trzecią, ostatnią butelkę, a za oknem zrobiło się ciemno.

– Ktoś musi pójść po wódkę – zawyrokowała Magda. – Kto idzie?

– Ja mogę iść – powiedziałem, bo znudziło mi się siedzenie w jednym miejscu.

– Okej – odparła. – To pójdę z tobą.

Ubraliśmy buty i kurtki i wyszliśmy na zewnątrz. To była czteropiętrowa kamienica. Na schodach na poziomie drugiego piętra siedział jakiś menel. Zapytał nas czy mamy drobne na wino. Dałem mu dwa złote.

– Mogłeś nie dawać mu kasy – powiedziała Magda, kiedy już znaleźliśmy się na dworze.

– Dlaczego?

– Bo teraz za każdym razem kiedy mnie zobaczy, będzie oczekiwał, że dam mu pieniądze.

Wzruszyłem ramionami, bo nie był to przecież mój problem.

– Palisz? – zapytała, wyciągając paczkę papierosów.

To były jeszcze te lata, kiedy zwyczajne fajki miały więcej zwolenników niż pody, a prezydent Andrzej Duda ze swoim sympatycznym dołeczkiem jawił się jako zabawny, memiasty gość.

– Niech będzie, że tak – odpowiedziałem.

Paliliśmy pod klatką prawie się nie odzywając. Jej blada twarz wyglądała całkiem ładnie w tej nocnej tonacji. W końcu ona spojrzała mi w oczy i zapytała czy może mnie pocałować. Powiedziałem jej, że nie mam przeciwwskazań.

– Ha! – rzuciła. – To był test! Oblałeś go!

– Oblałem?

– Tak. Chciałeś mnie przecież pocałować.

– Przecież to ty o to zapytałaś.

– Tak, bo chciałam cię sprawdzić. Powinieneś powiedzieć, że nie. Powiem o wszystkim Ali jak wrócimy.

– Co jej powiesz?

– Że chciałeś się ze mną całować.

– To bez sensu.

– Bez sensu?

– Tak. Lepiej powiedz jej, że to zrobiliśmy.

Objąłem ją, przyciągnąłem do siebie, a potem po prostu pocałowałem. Wcale się nie broniła. Domyślałem się, że tak naprawdę o to jej chodziło, że po prostu chciała mnie sprowokować do jakiegokolwiek działania.

– Powinniśmy iść do tego sklepu – oznajmiła w końcu.

– Masz rację.

Weszliśmy do jakiegoś osiedlowego i wzięliśmy jeszcze dwie butelki wódki.

– Wiedziałeś, że modliszka po kopulacji ze samcem odgryza mu głowę? – zapytała mnie, kiedy już wracaliśmy.

– Oglądałem o tym jakiś program przyrodniczy.

– Czarna wdowa podobno zjada samca w całości. Straszna śmierć, co?

– Myślę, że tak.

– Seks i śmierć leżą bardzo blisko siebie.

– Chyba tylko w słowniku.

Wróciliśmy na górę i zostaliśmy powitani jak bohaterzy. Magda oczywiście nie wspomniała Ali o tym co zaszło między nami. Znów usiedliśmy na podłodze w salonie. Matuńka włączył muzykę z laptopa, a ja wziąłem się za polewanie wódki. Czułem się nieźle w tym towarzystwie.

– Cholera to jest dopiero piosenka! – zawołała Magda, kiedy poleciał utwór, który skądś znałem.  – Jessie’s Girl!

– Czy to jest Bruce Springsteen? – zapytała Ala.

– A nie Rick Springfield? – odparła pytaniem na pytanie Kasia.

– Rick Springfield – wyjaśniłem. – Kojarzę go z Californication. Grał w trzecim sezonie samego siebie.

– Californication jest w mojej pierwszej piątce najlepszych seriali – odparła Kasia.

– A w moim top dziesięć ever – powiedziała Magda. – Na pierwszym są Przyjaciele. Na drugim Chirurdzy.

Oni gadali dalej, a ja poszedłem do kuchni zrobić sobie jakąś kanapkę. Był tylko biały chleb jak pianka i żółty ser i ketchup. Robiłem kanapkę, zjadałem ją przy blacie i robiłem następną. Przy trzeciej przyszła do mnie Kasia. Usiadła na krześle i zaczęła patrzeć na to co robię.

– Chyba nie powinnam już więcej pić – wyznała.

– To nie pij – odparłem.

– Zawsze źle kończę po wypiciu dwunastu kieliszków.

– Pięćdziesiątek czy mniejszych? Jak pięćdziesiątek to się nie dziwie, że zaliczasz zgona.

– Właśnie o to chodzi, że nieważna jest gramatura. Po prostu dwunasty kieliszek jest zabójczy.

– Ciekawe. To chyba jakaś psychologiczna kwestia, co?

– Być może.

– Ile już wypiłaś?

– Jedenaście.

– To może lepiej już nie pij.

– Ale chcę.

– Rozumiem. To może chcesz piwo? Powinno być jakieś w lodówce.

– Piwo brzmi dobrze.

Wyciągnąłem jedno z lodówki, a potem zrobiłem jeszcze dwie kanapki, położyłem je na talerzu i postawiłem jej pod nos.

– Lepiej coś zjedz – powiedziałem.

– Dzięki. To miłe z twojej strony.

Przez chwilę patrzyłem jak siedzi i je. Dotarło do mnie, że ta dziewczyna mi się podoba. Trochę mnie to przeraziło, ale potem zacząłem sobie wyobrażać ją jako moją. Oczywiście było to chore biorąc pod uwagę okoliczności, ale nie potrafiłem się opanować. Ta wizja naprawdę mnie rozpaliła. Miałem ochotę pocałować ją podobnie jak Magdę na dole, ale czułem, że tym razem by mi się nie upiekło. Wolałem brunetki, ale zajęło mi trochę czasu, żeby to zrozumieć. Ala była natomiast rudawą blondynką.

Zostawiłem Kasię w kuchni i wróciłem do salonu. Zabawa trwała w najlepsze. Magda przechwalała się, że Matuńka ma trzydziestocentymetrową pałę. Spojrzałem na niego pod innym kątem. Nie wydawało mi się, chociaż nie mogłem tego negować. Zdarzało się, że u niektórych facetów wszystko szło w korzeń.

– Ocenianie mężczyzny przez pryzmat długości jego fiuta jest seksistowskie – oznajmił Matuńka.

Miał sporo racji, ale dziewczyny wyśmiały go za to stwierdzenie.

– A ile ty masz? – zapytała mnie bez skrępowania Magda.

– Hej, co to za pytanie cholera? – rzuciłem rozbawiony. – Czy ja cię pytam o numer stanika?

– 75C. To ile masz?

– Wystarczająco.

– Do czego wystarczająco?

– Do szczania.

W międzyczasie wróciła Kasia, a w laptopie zaczął brylować Dawid Podsiadło, Trójkąty i Kwadraty – z tego był wtedy znany. Nie wiem, kto go cholera włączył, ale nikt nie protestował.

Ala nie odpuszczała tematu penisa, którego w gaciach trzymał Mateusz. Zawsze kiedy się napiła przychodziły jej do głowy głupkowate pomysły albo fiksowała się na danym temacie. Pamiętam, że raz tak się porobiła i akurat oglądaliśmy dokument Dziewczyna zawodowa z jakąś tam gwiazdką porno, że zapytała mnie czy mam ochotę na bolcowanie straponem. Nie miałem.

– Faceci boją się penetracji swojego anusa ze strachu – powiedziała wtedy.

– Ze strachu? – spytałem.

– Tak – oznajmiła, śmiesznie przytakując. – Boją się, że im się spodoba.

– Może coś w tym być – przyznałem.

Także wiedziałem, że nie tyle kręci ją, że Matuńka ma tak wielkiego chuja, co raczej interesowała ją same unikalne zjawisko – jeżeli rozumiecie co staram się powiedzieć.

– Nie wierzę, że masz tak dużego – powiedziała do Mateusza.

– Mówię ci, że mój robaczek ma pytę jak koń – skontrowała Magda.

– Nie wierzę i tyle.

– To weź sprawdź.

– Jak sprawdź?

– Dotknij go przez spodnie.

– Myślę, że nie powinnaś tego robić – wtrąciłem.

Mateusz sprawiał wrażenie jakby było mu wszystko jedno. Ala nie wahała się ani chwili, zbliżyła się do niego i położyła dłoń na jego kroczu. Macała go tam chwilę. Wyraz twarzy Matuńki w ogóle się nie zmienił. Jej też nie. Miała minę niczym doktor przy badaniu albo gorzej – weterynarz dotykający zwierzę.

– No nie wiem – oznajmiła. – Wcale się nie wydaje taki duży.

– Bo to trzeba zobaczyć – powiedziała Magda. – Ściągaj spodnie bejbe.

Gościu obojętnie niczym robot podniósł się z podłogi i ściągnął swoje spodnie. W stanie spoczynku miał takiego, że starczyłoby dla trzech. Ala wydała jęk i nie wiedziałem czy był to już zachwyt, przerażenie czy jeszcze kurwa coś innego. Kiedy wszyscy go sobie dobrze obejrzeli podciągnął spodnie i jak gdyby nigdy nic wrócił do picia wódki. Imprezę skończyliśmy późno w nocy. Magda poszła spać z Matuńką w swoim pokoju, ja Ala i Kasia mieliśmy spać w drugim. W jednym łóżku.

– Jak ci to nie pasuje to Marcel może spać w salonie na podłodze – oznajmiła Ala w moim imieniu.

– Nie ma problemu – odparła Kasia.

Ja też takiego nie widziałem. Gospodarze zmyli się jako pierwsi, następnie do łazienki poszła Kasia. My z Alą weszliśmy razem jako ostatni. Zamknąłem drzwi na klucz i zacząłem się do niej dobierać.

– Mam ochotę cię zerżnąć – powiedziałem jej do ucha.

W mojej głowie zabrzmiało to znacznie lepiej.

– Przestań – odparła.

– Szybki numerek, nawet nic nie poczujesz, obiecuję.

– Nie żartuj sobie.

– No chodź. Uwiniemy się raz dwa.

– Nic z tego.

Do wanny weszliśmy osobno. Myłem zęby i patrzyłem jak Ala obmywa swoje ciało gorącą wodą, patrzyłem na jej ciężkie piersi, patrzyłem na blady, krągły tyłek, który pod wpływem termicznej obróbki zaczął różowieć. Stanął mi. Podszedłem do niej i zacząłem wymachiwać ptakiem przed jej oczami. Bawiło mnie to poniekąd.

– Zabieraj go! – rzuciła. – Nie żartuję!

Potem przyszła moja kolej w wannie, uwinąłem się raz dwa i poszliśmy do łóżka. Wyszło tak, że ja położyłem się w środku. Kasia leżała odwrócona plecami, prawdopodobnie już spała. Ala poszła w kimę niedługo po niej. Ja nie mogłem zasnąć, myślałem o wszystkim i o niczym. Przewracałem się z boku na bok i patrzyłem na tył głowy Kasi. Do pokoju przez duże okno wpadało trochę miejskiego światła. Wszyscy leżeliśmy pod jedną kołdrą. Nie wiedziałem ile czasu minęło, ale doskonale słyszałem tykanie zegara i miałem wrażenie, że wskazówka poruszyła się już milion razy.

A mnie nadal stał, niebywałe.

– Ala, kochanie moje, śpisz? – szepnąłem.

Nie odezwała się. Dla pewności sprawdziłem trzy razy, dotknąłem też jej ramienia.

Miałem ochotę wyleźć z tego łóżka i w kiblu sobie ulżyć. Zacząłem się nawet dotykać tam na dole. Potem odwróciłem się do Kasi. Tak, Kasia była naprawdę seksowna, była nowa, świeża, obca i leżała tuż obok, niemal naga, z wywróconym w moją stronę kuszący, bezbronnym tyłkiem. Bez pośpiechu zacząłem do niej przesuwać. Czułem się trochę jak Cezary Pazura w Nic śmiesznego, kiedy wziął na śpiocha tę jedną dupę. Wymyśliłem sobie nagle, że zrobię coś podobnego. Bałem się jak cholera, jasne, ale przestałem przecież myśleć trzeźwo, myśleć dużą głową. Mój penis w końcu dotknął pośladka Kasi i to było tak dobre, ten pierwszy kontakt był tak mistyczny, że omal się nie spuściłem. Ochłonąłem i dokleiłem się do niej i bardzo powoli zacząłem się o nią ocierać. Wciąż byłem w gaciach, ale ściągnąłem je w końcu i wróciłem do zabawy. Skóra do skóry. Poczułem chłód i miękkość jej pupy. Tak było znacznie lepiej.

– Co ty robisz? – Usłyszałem nagle cichy głos Kasi.

– Próbuję się do ciebie dobrać – odparłem.

– Przestań. Ala jest moją przyjaciółką.

– Nie dowie się.

– Przestań.

Nie przestawałem, wręcz trochę przyspieszyłem. Moja ekscytacja była równa tej nastolatka walącego po raz pierwszy konia i niewiedzącego do czego owa sytuacja go zaprowadzi.

– Przestań ocierać się o mój tyłek – oznajmiła.

Jej ton nie był zbyt przekonujący.

– W takim razie ściągnij majtki – zaproponowałem.

– Po co?

– Zobaczysz.

– Ala jest moją przyjaciółką.

– Moją też. Ściągnij majtki.

– Nie możesz mi go wsadzić.

– Nie wsadzę.

Kasia poruszyła się pod kołdrą i zsunęła swoje majtki. Objąłem ją w pasie, przysunąłem do siebie i znów zacząłem ocierać się niczym napalony pies. Jej pośladki były po prostu cudowne.

– Unieś lewą nogę – szepnąłem.

– Nie wkładaj mi go.

– Nie włożę. Unieś nogę.

Uniosła ją, a ja wsadziłem penisa między jej uda. Zacisnęła je, a ja zacząłem wykonywać frykcyjne ruchy, zupełnie jakbym ją dymał. Mój mały ocierał się o jej sromowe wargi i byłem pewien, że dosięgał łechtaczki.

– Tylko mi go nie wkładaj – przypomniała.

– Okej.

– Nie wkładaj go.

– Jasne.

– Chcesz go włożyć, tak?

– Tak.

– Nie rób tego.

– Nie zrobię.

Wślizgnąłem się do środka. Była cholernie wilgotna i ciasna. Zacząłem ją pieprzyć, ale bardzo powoli, żeby niczego nie było słychać, żeby nie trzeszczało łóżko albo sprężyny nie skrzypiały. Żeby nie obudzić Ali.

– Miałeś we mnie nie wchodzić – szepnęła.

– Mam przestać? – spytałem.

– Nie.

– Podoba ci się?

– Nie.

– To przestanę.

– Nie przestawaj.

– Podoba ci się to?

– Nie.

– To przestaję.

– Nie przestawaj.

– To jak w końcu? Podoba ci się?

– Tak.

– Podoba ci się jak cię pieprzę?

– Nie bądź wulgarny.

– Pieprzę cię, czujesz?

– Nie mów tak.

– Pieprzę, pieprzę, pieprzę. Pierdolę cię skarbie.

– O Boże, nie mów tak, to mnie podnieca.

– Czujesz mojego kutasa?

– Czuję. O Boże, czuję…

– Jest wielki i jest zły i jest bordowy. Ma wielkie oko na samym czubku, oko które chce zrobić ci krzywdę. Czujesz go cholera?

– Czuję…

– Chyba zaraz dojdę.

– Nie przestawaj, proszę…

Poruszyłem się w niej jeszcze kilka razy i wytrysnąłem tym co tam miałem. Chwila i było po wszystkim.

– Zgwałciłeś mnie – powiedziała Kasia.

– Wcale nie.

– Powiem Ali, że mnie zgwałciłeś.

– Nie zrobiłem tego. Oboje wiemy, że to nieprawda.

– Spuściłeś się we mnie. Cholera jasna. Naprawdę to zrobiłeś.

Kasia wstała z łóżka i poszła do łazienki. Usłyszałem dźwięk płynącej w rurach wody. Wróciła po pięciu minutach i poszła spać. Ja wcześniej wytarłem się w przyjemnie chłodną kołdrę jak zwierz. Nie gadaliśmy już o niczym więcej. Odwróciłem się do Ali, objąłem ją i udało mi się zasnąć.

Rano nie działo się nic ciekawego. Zjedliśmy jajecznicę z chlebem, którą przygotowała nam Magda. Kasia zmyła się zaraz po śniadaniu. Nie porozmawiałem z nią o tym co zaszło wczoraj, unikała jakby mojego wzroku. O dwunastej mieliśmy pociąg powrotny. Nikt nas nie odprowadził. Wszyscy mieliśmy wielkiego kaca i powrót autobusem na dworzec była jak przejażdżka po tęczy z kreskówki o spieprzonych kolorach.

– I co sądzisz o moich dziewczynach? – zapytała mnie Ala, kiedy czekaliśmy na dworcu.

– Są w porządku – odparłem.

– Tak? A która ci się bardziej podoba?

– Co przez to rozumiesz?

– No która jest fajniejsza?

– Nie wiem.

– To która jest ładniejsza?

– Ty jesteś najładniejsza.

– Jasne.

Jakiś tydzień później Kasia zadzwoniła do Ali z pewną nowiną. Magda zerwała z Mateuszem, bo ponoć prawie ją zabił. To brzmiało jak żart, ale wcale nim nie było. Ala opowiedziała mi to wszystko zaraz po jej telefonie.

– Podobno przez trzy dni odurzał ją jakimiś dragami. Leżała w łóżku i spała, a on przy niej siedział i podawał jej w wodzie to gówno. Kompletnie nic nie pamięta z tych trzech dni. W końcu Kasia się zaniepokoiła i poszła tam do nich. Otworzył jej bez gadania. Był naćpany i śmierdział jakby nie mył się przez tydzień. Znalazła Magdę w łóżku i te tabletki na stoliku nocnym. Wyszła z mieszkania i zadzwoniła po policję. Ustalono, że kiedy Magda była w tej dziwnej śpiączce Mateusz dopuścił się na niej przynajmniej jednego gwałtu. Siedzi teraz w areszcie, a Magda jest w szpitalu pod obserwacją. Aż się nie chce wierzyć, że kilka dni temu tak dobrze się wszyscy bawiliśmy. Nieźle, co?

– Tak. Powiedzmy, że nieźle.

– Ludziom nie można ufać. To straszne.

– Co jest straszne?

– Że jesteś z kimś blisko, a i tak nie możesz mu w pełni zaufać.

Przytaknąłem jej tylko. Oglądaliśmy właśnie Miłość i śmierć Woody’ego Allena. Pomyślałem, że Magda miała rację. Seks i śmierć są ze sobą sprzężone. Na przykład dziś rano widziałem jak piękna kotka gździła się z brudnym kocurem między kubłami na śmieci, a potem wybiegła na ulicę i została przejechana przez rozpędzone auto. Tysiące ludzi umiera przecież codziennie na AIDS. Trafiają się faceci, których znajdują wiszących na pasku od spodni, bo padli ofiarą autoerotycznej asfiksji. Niektóre kobiety stają się tak oziębłe po latach nieudanego małżeństwa, że w końcu zabija je to w środku. Ostatnio zamordowałem muchę w trakcie, bo jej bzyczenie przeszkadzało Ali w osiągnięciu orgazmu. Seks i śmierć. Cholera jasna jakby mało było problemów.

A jeżeli chodzi o sam film to ten nie podszedł mi tym bardziej.

Nauczycielka zwabiona podstępem

 


Właśnie skończyłam sprawdzać klasówki. Dochodziła 17:00, ale na dworze było wciąż gorąco. Majowe dni robiły się coraz cieplejsze. Zwykle o tej porze roku nosiłam białą lekką bluzeczkę i spódnicę przed kolano. Uczyłam w tym liceum już siódmy rok i jak zwykle nie mogłam doczekać się wakacji. Co roku cieszyłam się jak dziecko na myśl o 2 miesiącach lenistwa (mimo, że mam 31 lat) W szkole już prawie nikogo nie było. Ponieważ samochód miałam na parkingu za szkołą, postanowiłam wyjść tylnym wyjściem przez boisko. W pewnym momencie, gdy przechodziłam koło sali gimnastycznej podbiegł do mnie Michał krzycząc:

-Szybko, Adrian chyba zemdlał - chłopak chwycił mnie za rękę i zaczął biec w stronę szatni. Nie zastanawiając się zbyt długo i ruszyłam za nim. Prowadził mnie do męskiej szatni.

-Gdzie on jest? - zapytałam.

-Tutaj, w środku - powiedział chłopiec i popchnął mnie do szatni. Było ciemno. Po chwili zapaliło się światło i wtedy zobaczyłam trzech chłopców z trzeciej klasy liceum. Byli w strojach od w-fu. Musieli skończyć SKS, pomyślałam. Jeden zamknął drzwi. Stanęli naprzeciwko mnie.

-Który z was zemdlał? - zapytałam.

-W sumie to żaden - odpowiedział Artur. -Po co w takim razie mnie wołaliście?

-Od dawna mieliśmy na panią ochotę. Szczególnie teraz jak jest tak ciepło wygląda pani bardzo seksownie. Nie możemy wytrzymać na lekcjach przez panią.

Nie wierzyłam własnym uszom. Trzech siedemnastolatków mówiło mi takie rzeczy w szkole. Z wrażenia usiadłam na ławce pod ścianą. I otworzyłam szeroko oczy.

-Chcemy panią przelecieć we trzech - po tych słowach odebrało mi mowę.

-Chyba żartujecie, przecież jestem waszą nauczycielką. Nie możecie. Wypuśćcie mnie stąd.

-Nie wypuścimy dopóki nie skończymy - powiedział Adrian i ściągnął koszulkę. Jego koledzy zrobili to samo. Muszę przyznać, że wyglądali nawet nieźle. Wysocy, dobrze zbudowani koszykarze. Ale najgorsze było to, że oni wcale nie żartowali. Naprawdę chcieli to zrobić. Pomyślałam, że nie mogę dopuścić do tego, żeby dobrali się do mojej cipki. Tego byłoby za wiele. Myśli kłębiły mi się w głowie. Widziałam, jak zdejmowali spodenki. Pałki jeszcze im nie stały, ale na pierwszy rzut oka wyglądały na całkiem spore okazy.

-Zaraz poczujesz mnie w środku - odezwał się Michał trzymając w ręce swojego drąga. Myśli kłębiły mi się w głowie. Gdy podeszli bliżej pomyślałam, że jeżeli zrobię im wszystkim laskę to odechce im się ostrej zabawy. Stali nago na wyciągnięcie ręki. Chwyciłam pierwszego za pałę i pociągnęłam do siebie. Zapiszczał i znalazł się tuż przede mną. Nie zastanawiając się włożyłam go sobie do buzi.

-Oooh, nie spodziewałem się takiej szybkiej reakcji - wysapał chłopak. Kutas nabierał rozmiarów z każdą sekundą. Starałam się zakończyć sprawę jak najszybciej zanim wpadnie na pomysł wsadzenia mi tego drąga w cipkę. Widziałam, że pozostali chłopcy stali nad nami i przyglądali się obciąganiu. Złapałam obydwu za fujary i zaczęłam powoli masować. Kutas w moich ustach nabrzmiewał do niesamowitych rozmiarów. Miał chyba ze 20 cm. Ledwo mieścił mi się do ust. Pracowałam językiem z całych sił gdy po chwili chłopak złapał mnie za włosy, nadział na swoją dzidę i spuścił się strumieniem gorącej spermy. Zakrztusiłam się trochę tym niespodziewanym wystrzałem. Część ładunku odruchowo połknęłam, reszta kapała mi po brodzie.

-O cholera, ale odkurzacz. Ciągniesz jak profesjonalistka - powiedział dysząc pierwszy „trafiony zatopiony”. -A co ty myślałeś, gnojku? - pomyślałam. W ustach czułam smak młodzieńczego nasienia. Jednocześnie w dłoniach prężyły się dwa kolejne konie do obrobienia. Jednego zaczęłam energicznie walić, drugiego delikatnie lizałam po czerwonym żołędziu. Spojrzałam w górę i zobaczyłam grymas rozkoszy na twarzy małolata. Wiedziałam, co robię. Chwilę podrażniłam się z nim po czym połknęłam sterczącą pałę. Drżał jakby miał po raz pierwszy robioną laskę. Chwyciłam go za jądra. Musiało mu to sprawiać wielką przyjemność bo poruszał biodrami w tył i w przód. Starałam się doprowadzić go jak najszybciej do orgazmu mimo, że już trochę zaczęłam się męczyć tą zabawą. W tej samej chwili poczułam napływające soki mojego faceta. Ledwo zdążyłam wyciągnąć prącie z ust gdy zalał mi twarz gęstą spermą. ?No świetnie ? pomyślałam „ rozmazał mi cały makijaż”. Chłopak strzelał jeszcze przez chwilę i podsunął pod usta sflaczałego członka.

-Wyliż do końca. Patrz co narobiłaś. - Zlizałam resztki mleczka z żylastej pały bezczelnego gówniarza. Widziałam, że nie ma już siły na nic więcej. Został ostatni.

-A ja mam ochotę na coś innego.

-Niby na co? - zapytałam.

-Zawsze bardzo podniecały mnie pani piersi. To są chyba największe balony jakie kiedykolwiek widziałem. Nawet Marta od nas z klasy ma mniejsze, a ma naprawdę wielki biust.

I tu faktycznie miał rację. Moje piersi były moim skarbem. Nosiłam czwóreczkę. Dbałam o piersi i starałam się, żeby zawsze były jędrne i sterczące - jak u nastolatki. I udawało mi się to. Dużo ćwiczyłam i robiłam specjalne masaże.

-Co, chcesz sobie pomacać?

-Tak jakby - powiedział małolat i zaczął rozpinać mi bluzkę. Widziałam, że ręce mu się trzęsą z podniecenia. Z bluzką szybko sobie poradził. Odsłonił szybkim ruchem bielutki koronkowy staniczek. Dwie różowe brodawki już lekko sterczały.

-No dalej, ja ci nie pomogę - krzyknęłam na chłopaka. Staniczek rozpinał się z przodu więc nie było problemów. Odsłonił moje piękne kule tak, aby widzieli to jego koledzy.

-Wow. Ale wielkie - odezwali się chórkiem. Przez cały czas trzymałam w dłoni ostatnie sterczące prącie. Chłopak zdążył się już nieźle zmoczyć. Wyprostowałam się siedząc na ławce i lekko odchyliłam, żeby mogli sobie popatrzyć. Kropelki spermy kapały mi z twarzy na uniesiony biust. Roztarłam go delikatnie oblizując namiętnie palec.

-O to mi chodziło - chłopak chwycił moje piersi i ścisnął mocno. Myślałam, że chce je tylko popieścić, a on wepchnął pomiędzy nie od spodu swojego wielkiego drąga. Zrobił to tak energicznie, że poczułam go na gardle. Zwolnił trochę i zaczął rytmicznie się poruszać pieszcząc moje całkiem już sterczące sutki. Przyciskałam go do siebie za spocone pośladki. Co jakiś czas oblizywałam pojawiający się u szczytu moich piersi żołądź. Ten zawodnik też zbyt długo nie wytrzymał. Spuścił się na piersi jęcząc przy tym głośno. Wylizałam mu zmęczonego konia i oparłam się o ścianę. Czułam na całym ciele lepką śmietankową substancję. Spływała po mojej twarzy, szyi, piersiach. W szatni unosił się zapach potu i męskiego orgazmu. Przyglądałam się trzem małolatom. Siedzieli zasapani na ławce naprzeciwko mnie. Widziałam zmęczenie na ich twarzach. Ewidentnie nie mieli siły na dalsze igraszki. Podniosłam z podłogi koszulkę jednego z nich i zaczęłam się wycierać. Mimo, że starłam z siebie cały ładunek spermy wciąż miałam mokre włosy i bluzkę. Chłopcy musieli być mocno napaleni, żeby we trójkę mnie zaatakować. W sumie, to nawet nieźle się bawiłam. Posłałam im całusa i wyszłam z szatni.

Dobrze, że blisko zaparkowałam...

Dane kontaktowe i linki

Jest to blog, który pełni funkcję strony internetowej dla podcastu Absurdalne Harlequiny. Tutaj możecie komentować i wrzucać również swoje historie miłosne lub erotyczne.


Wszystkie ważne linki znajdziecie tutaj:


YouTube

Spotify (dostępne również na innych platformach podcastowych)

Kontakt: absurdalneharlequiny@gmail.com


Pozdrawiam,

Dżesika Keks